Swego czasu przez kilka lat z rzędu hodowałam znamionówki starki, nazywane przeze mnie i Szczura Safonidami. Później zadomowiły się u mnie brudnice. Nie przypuszczałabym, że do tego grona dołączą też barczatki, których samice, w przeciwieństwie do znamionówek i brudnic, potrafią całkiem nieźle latać. Gąsienice barczatek od dawna mi się podobały, ale przeważnie znajdowałam je spasożytowane. Dwa lata temu wydarzył się jednak niezwykły zbieg okoliczności - do naszego domku nad morzem przyleciała samica i... złożyła jajeczka. I tak się zaczęła nowa, zaskakująco długa przygoda...
Barczatka napójka - spasożytowane larwy
2023/06/12
Mam dwie nowe gąsienice. 🙂 Szczur znalazł w Najbliższym Lesie barczatkę napójkę, a ja znalazłam zimowka ogołotniaka. Barczatka jak zwykle jest przepiękna. Dzisiaj poszłam po pałkę wodną dla niej. (...)
06/20
Długo nie nacieszyłam się barczatką napójką. Jadła i wydawała się zdrowo chować przez tydzień, po czym przedwczoraj nagle zauważyłam, że w pojemniku pojawiła się żółta plama. Wczoraj gąsienica sflaczała, więc już wiedziałam, co się święci. Dzisiaj wyszło z niej dziesięć larw much. Nie będę ich tu pokazywać, bo to nieprzyjemny widok.
W weekend w lesie znalazłam kolejną napójkę, która dreptała po ścieżce. Wiedziałam, że prawie na pewno jest spasożytowana, gdyż dziwnie się poruszała (jakby chodził tylko przód, ciągnąc za sobą bezwładny tył) i coś wystawało jej z tyłu. Mimo to zabrałam ją, żeby poobserwować proces wychodzenia pasożytów.
06/25
W tym tygodniu w poszukiwania gąsienic zaangażował się... mąż sąsiadki. W zeszłym roku rozmawiałam z nim o hodowaniu rusałek i widocznie ziarenko rzucone na podatny grunt zakiełkowało. Najpierw przyniósł mi znalezioną na podwórku niedźwiedziówkę nożówkę, a dzisiaj barczatkę napójkę, która siedziała na ścianie jego domu! Nożówka jest słusznych rozmiarów, bardzo tłusta. Od razu podjęła jedzenie. Barczatka niestety może znowu mieć w sobie pasożyty. Nie jest jeszcze zbyt duża, a do tego przejawia niepokojąco niewielką aktywność.
06/28
Z barczatki przyniesionej przez sąsiada chyba nic nie będzie. Od wczoraj leży nieruchomo w dziwnej pozycji, zresztą od pierwszego dnia u mnie niewiele zjadła.
07/04
Z barczatki od sąsiada, zgodnie z moimi przewidywaniami, wylazły cztery larwy much. Oznacza to, że barczatki już raczej w tym roku nie wyhoduję.
Barczatka napójka - od jajeczek do imago
I rok
2024/07/29
Kiedy byłam nad morzem, jak zwykle łapałam i fotografowałam ćmy, które wpadały nocą do domku. Najbardziej okazała ćma przyleciała w nocy z 17 na 18 lipca. Była to samica barczatki napójki. Bardzo mi się podobała, dlatego postanowiłam zatrzymać ją w pojemniku do rana, by zrobić zdjęcia przy lepszym świetle. Rano opadła mi szczęka: ćma złożyła w pudełku kilkanaście jajeczek. 😮 Do tego pozwoliła się wziąć na rękę.
W poniedziałek przydarzyło mi się coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Szukając odpowiedniego pojemnika dla pawików, odkryłam, że z jaj barczatki wyszły gąsieniczki! Nie wiedziałam niestety, jak długo tam były, bo nie ruszałam tego pudełka od soboty. Mimo że było już po północy, poszłam z Milą nad fosę, żeby zerwać trochę trzciny. Na szczęście szybko znalazłam potrzebną roślinę i wróciłam do Nory bez żadnych nieprzyjemnych przygód. Gąsienice szybko zaczęły skubać liście i załatwiać się.
Larw jest dziesięć. Są długie i smukłe, a ich głowy wydają się nieproporcjonalnie duże w stosunku do reszty. Już teraz piją - podchodzą do kropel wody i "przyklejają się" do nich na dłuższy czas. Nigdy nie miałam do czynienia z tak maleńkimi barczatkami, więc ich obserwowanie niesamowicie mnie rozczula.
08/19
Barczatki rosną. W czasie naszego pobytu w Niemczech przeszły kolejną wylinkę. Teraz da się już zauważyć, że zwijają się w kłębek, gdy czują się zagrożone.
08/25
Barczatki są w trakcie kolejnej wylinki.
09/15
Barczatki przeszły w weekend następną wylinkę. Dzisiaj przygotowałam je do zimowania i zaniosłam do szopy. Noce bywają już naprawdę zimne, więc jest szansa, że niedługo wejdą w diapauzę. Na razie będę regularnie do nich zaglądać, wymieniać liście i sprawdzać, czy jedzą.
II rok
2025/04/18
Dwa dni temu pierwszy raz włożyłam barczatkom do pojemnika trochę trawy, którą zerwałam na skraju podmokłej łąki. Nie miałam pewności, czy to właściwa roślina, ponieważ latem jest bardzo wysoka, a teraz nie sięga mi nawet do połowy łydki. Larwy zaczęły jednak jeść i załatwiać się. Dlatego dzisiaj przyniosłam więcej owej rośliny i zabrałam pojemnik z barczatkami do domu.
Z jedenastu zimujących barczatek nie przeżyła jedna.
04/29
Barczatki nie wyglądają już tak marnie jak tuż po zabraniu ich z szopy. Żerują chętnie, co po kilku miesiącach bez jedzenia w ogóle mnie nie dziwi. Gdy sprzątałam im wczoraj, trzy larwy były po wylince.
05/22
Bardzo dawno nie pisałam o moich owadach, zresztą w ogóle rzadko ostatnio cokolwiek piszę. To nie znaczy, że owadów nie mam. Mam gąsienice jak każdej wiosny, ale brakuje mi czasu i energii, bo ten rok szkolny mógłby się u mnie nazywać jak popularny film: "Wszystko wszędzie naraz".
Barczatki mają się dobrze. Przeszły wylinkę. Na spacerze z Piesą odkryłam miejsce, gdzie rośnie bardzo dużo ich ulubionych ostrych traw. W mojej miejscowości jest sporo podmokłych łąk, gdzie te trawy rosną, ale za kościołem jest ich dosłownie zatrzęsienie. Chodzę więc tam teraz co kilka dni i ścinam zapas traw. Połowę daję gąsienicom od razu, a połowę wkładam do wazonu i daję dwa dni później. Trawy znikają w całości, z wyjątkiem łodyg, które są grube i twarde. Zawsze zraszam je odrobiną wody, bo - przypominam - napójki piją, jak sama nazwa wskazuje.
06/06
Barczatki w połowie tego tygodnia miały kolejną wylinkę. Za każdym razem stają się nieco większe, ale poza tym ich wygląd nie zmienia się.
06/08
Zaobserwowałam, że mocno swędzą mnie palce, jeśli przenoszę napójki ręką i ich włoski wbiją mi się w skórę. Do tej pory myślałam, że to od nieparek, a tu proszę. Niestety napójki źle się przenosi patyczkami kosmetycznymi, bo są już duże i nie mają tak chwytnych odnóży jak brudnice.
06/15
Dziś na spacerze znalazłam w pobliżu fermy ogromną gąsienicę barczatki napójki. Właściwie "znalazłam" to niezbyt trafne określenie, bo larwa pędziła środkiem ścieżki i sama znalazła się pod moimi nogami. Miała 7 centymetrów długości, a gdy się wyciągnęła, to prawie 8.
Na przepoczwarczenie tak okazałej gąsienicy nie trzeba długo czekać, więc szybko zrobiłam jej kilka zdjęć.
06/19
17 czerwca napójka zbudowała kokon, z którego obecnie już nie wychodzi.
Tymczasem moje napójki, mniejsze od znalezionej, od zeszłego weekendu mieszkają w terrarium. Mają tam więcej przestrzeni. Wrzucam im też więcej jedzenia, ale od dwóch dni nie są zbyt aktywne. Przez większość czasu przesiadują na łodygach. Może zbliża się jakaś zmiana - przepoczwarczenie albo jeszcze jedna wylinka?
08/01
Gąsienice barczatki napójki nadal się nie przepoczwarczyły. Na obecnym etapie martwi mnie to opóźnienie, bo dorosłe ćmy latają już od miesiąca. Nie mam pojęcia, co im przeszkadza "pójść dalej" ani co może pomóc. Larwy są dość flegmatyczne, ale chrupią trzciny. Uaktywniają się nocami.
Nad morzem próbowałam sprawdzić, czy napójki poczują się lepiej w bardziej wilgotnym otoczeniu, więc dałam im mokrą trawę. W efekcie jedna z larw padła, więc porzuciłam ten pomysł.
Po miesiącu w terrarium rozdzieliłam gąsienice na dwa duże pojemniki i umyłam terrarium, na wypadek gdyby nękały je jakieś drobnoustroje. Staram się przynosić im trzcinę tak często, jak to możliwe. Pamiętam też o wodzie.
Ostatniego dnia lipca jedna z barczatek zrzuciła starą skórę.
08/10
Barczatki napójki niestety nadal się nie przepoczwarczyły. Na wsi starałam się karmić je częściej i bardziej obficie, więc zbierałam trzcinę w najlepszych miejscówkach. Wczoraj jedna gąsienica przeszła wylinkę.
08/15
Wczoraj kolejna napójka przeszła wylinkę.
08/21
W nocy nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji: jedna z napójek zrobiła kokon!
Przyznam szczerze, że natychmiast przestałam stresować się pracą i innymi codziennymi sprawami. Kiedy gąsienica, którą hoduję od jajeczka, od sierpnia zeszłego roku, nareszcie jest gotowa przeobrazić się w ćmę... to równa się +100 punktów do nastroju.
Owszem, to na razie tylko jedna poczwarka, ale przecież nie od razu Rzym zbudowano...
08/30
U napójek na razie tylko jedna poczwarka, ale nie tracę nadziei. Przedwczoraj jedna z gąsienic przeszła wylinkę.
09/07
W środę znowu znalazłam jedną wylinkę u barczatek.
09/14
7 września z poczwarki wyszła napójka. Nareszcie udało się wyhodować napójkę od jajeczka! Nie kwapiła się za bardzo do odlotu, więc posadziłam ją wśród roślin.
Tego samego dnia odkryłam, że jedna z pozostałych larw zrobiła kokon, dwie przeszły wylinkę, a jeszcze inna nie żyje. Ta ostatnia wyglądała bardzo dziwnie, jakby nie udało jej się wyjść ze starej skóry. Przy bliższych oględzinach okazało się jednak, że po prostu przyczepił się do niej kawałek wylinki innej gąsienicy. Zorientowałam się dopiero gdy znalazłam dwie "głowy", a jednej skóry nie było. Chciało mi się śmiać ze swojej konsternacji 😂
Niestety, utrata kolejnej gąsienicy to nie powód do śmiechu. Co gorsza, ta zamknięta w kokonie najwyraźniej nie zdołała się przepoczwarczyć, bo przez nitki kokonu nadal prześwituje gąsienica, a nie poczwarka. To już zdecydowanie zbyt długo, zwłaszcza że poprzednia przepoczwarczyła się błyskawicznie.
Pozostałe gąsienice ciągle jedzą. Mimo uważnej opieki zostały tylko cztery, które mają jeszcze jakieś szanse.
10/04
Cztery barczatki niestety dalej się nie przepoczwarczyły. Od dwóch dni jedna siedzi na materiale, ale nie wiem, czy coś z tego będzie.
Sezon na motyle powoli się kończy, chociaż w słoneczne, cieplejsze dni da się jeszcze zaobserwować latające rusałki. Dzisiaj zrobiłam w szopie miejsce dla moich zimujących i wkrótce je tam przeniosę.
10/15
Na spacerze z Piesą, na którym przedzierałyśmy się przez wysokie trawy, znalazłam maleńką gąsienicę napójki.
10/19
Wyniosłam barczatki do szopy, włącznie ze znalezionym maleństwem. Czy mają szansę przetrwać zimę? Maleństwo na pewno. Co do pozostałych gąsienic, trudno cokolwiek przewidzieć. Znalazłam co prawda informacje o napójkach zimujących drugi raz, ale te relacje nie dotyczą Polski, tylko innych szerokości geograficznych. Jedna wielka zagadka.



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz