2.03
Pierwszego dnia drugiego semestru, w drodze z pracy do piekarni, zobaczyłam pierwsze w tym roku bazie.
29.04
Zasypianie - komedia w dwóch aktach
Akt I
Wolny dzień, pobudka o dowolnej porze.
Mózg o północy: Chciałam poczytać, ale chyba się położę... Jak ślicznie kos śpiewa za oknem... Chrrrr... 😴
Akt II
Środek tygodnia, pobudka o szóstej.
Mózg o północy: Idę spać. Chwila, czy na pewno spakowałam czerwoną teczkę? Gdzie ta teczka? A, tu jest, przykryta koszulkami. Jutro trzeba zamówić prezent dla Młodego, kupić bilet powrotny, spakować się, iść po brzozę... ale dobra, trzeba iść spać. Nie myśl już o niczym. Kurczę, za gorąco pod tym kocem, a bez koca zimno. Co tak strzela w tym kaloryferze? Wyłączę go. A, to może przy okazji jeszcze skoczę na siusiu. Ale Łobuz chrapie. Muszę sprawdzić, kiedy podać psom tabletkę na kleszcze. Chyba przed świętami dawałam. A może jednak po? Zmywarka jeszcze hałasuje. Budzik na jutro włączony? Może lepiej jeszcze sprawdzić? Jakieś powiadomienie z Instagrama. O, Alex coś napisała na fejsie. A co to za spam na mailu? Nie, dobra, odłączam wifi, bo zacznę scrollować i nie zasnę. Pić mi się zachciało. Skoczę do kuchni. Co by tu kupić Młodemu? Jak ja przeżyję ten maj, z tyloma imprezami i wydarzeniami? Na samą myśl czuję się przeładowana. Czy na pewno wyjęłam pieczywo z zamrażarki? Jutro rano muszę od razu podejść do sekretariatu, żeby nie łazić dwa razy. I skończyć dekoracje na okna. I przypomnieć Szczurowi o bułkach. Rany, już wpół do pierwszej. Miałam spać. Ale coś mnie szyja swędzi. Noga też mnie swędzi. Chyba pójdę jeszcze po łyk picia.
1.05
Ostatnio polubiłam kolorowanie. Właściwie zawsze lubiłam, ale kredki bardzo szybko męczą moje stawy, a nie umiałam trafić na dobre flamastry, które nie zostawiałyby paskudnych smug. Zupełnie przypadkowo takie flamastry wpadły w moje ręce i któregoś dnia przed Wielkanocą wciągnęło mnie kolorowanie pisanek. Ot, dałam młodzieży kolorowanki relaksacyjne (takie bardziej "dorosłe", z wieloma detalami), sama też jedną popełniłam i nabrałam ochoty na więcej. Uspokaja mnie to, podobnie jak origami.
Z kolei w tym tygodniu wymyśliłam sobie, że ozdobię okna witrażami z bibułki transparentnej. Nie umiałam znaleźć dokładnie takich wzorów, jakie by mi się podobały, więc przerobiłam te znalezione. Samo rysowanie konturów zajęło mi trochę czasu, a już wypełnianie ich bibułą okazało się strasznie czasochłonne. Siedziałam nad tym po kilka godzin przez dwa dni. W pewnym momencie dopadła mnie frustracja, bo od taśmy dwustronnej wszystko kleiło mi się do palców i nożyczek. Skoro jednak zaczęłam, chciałam zrobić to porządnie i skończyć przed majówką. Ostatecznie jestem zadowolona, jednak raczej nieprędko znowu zabiorę się za takie witraże. Najwcześniej na jesień.
3.06
Dzisiaj chłopcy zachwycali się jakimś youtuberem, który nagrywa filmy, prowadząc samochód. Komentuje poczynania innych kierowców, używając niezliczonych wulgaryzmów - i to właściwie cały kontent.
Wygląda na to, że Szczur rozminął się z powołaniem.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz